Rozpraszacze czyli rzecz o znakach i sygnałach drogowych (aktualne)

Z perspektywy prawego fotela, z przodu samochodu życie jest piękne. Siedzi się super wygodnie na wyregulowanym pod siebie fotelu. Za oknem przesuwają się kolorowe widoki.  Sielankę przerywa sakramentalne pytanie kierowcy, ,,Czy widziałeś znak…”?

Bo w tych sielskich widokach, nawet doświadczonemu kierowcy z morza tablic trudno wyłowić to co jest znakiem drogowym. Na dodatek musi obserwować otoczenie nie tylko pod kątem znaków ale także zachowania się innych kierowców, pieszych itp.  A wiele znaków faktycznie nimi nie jest. Wiecie o czym mówię?

Jesteśmy bardzo mobilną rodziną i lubimy weekendowe wycieczki samochodem. Przywykłem, że w trasie robię za dodatkową parę oczu dla kierowcy.  Po tylu przejechanych kilometrach mało co powinno zaskakiwać, a jednak to zdarza się. Obserwując drogę co rusz natykam się nie tylko na tony bannerów i tablic reklamowych, ale też na pseudo znaki. Niby wyglądają jak znaki, ale nimi nie są. Obowiązującym kierowcę znakiem i sygnałem drogowym jest jedynie to, co zawarte zostało w tekście rozporządzenia. Ten znak np. tam nie występuje:

Umysł człowieka działa na tyle doskonale, że na widok raz zakodowanego  symbolu, automatycznie wykonuje przypisane mu zadanie. I zapomina, jedzie dalej, oczekując kolejnego znaku. W nadmiarze obrazów umysł po prostu przestaje działać.

Co jest nie tak?

Rozporządzenie od ogłoszenia w roku 2002,  było aktualizowane. Mamy autostrady, obwodnice, drogi szybkiego ruchu i coraz więcej aut, inne tempo ruchu. Nowe sytuacje, a więc nowe lub zmienione znaki.

Mnie najbardziej zaskoczyła pozornie mała zmiana. Chodzi o sposób oznaczania terenu zabudowanego, na którym obowiązują ograniczenia prędkości. Od bodajże roku 2016, wyznaczają już inne symbole niż wielkie tablice do których przywykłem.. Owszem, na poboczach przed miastami i miejscowościami nadal stoją zielone i białe prostokąty z nazwami miejscowości, lecz to nie one mówią, tu zaczyna się ograniczenie do max 50-60 km/h.

Dziś obszar ograniczonej w obszarze zabudowanym, niższej, prędkości wyznacza znak D-42. Elegancka, mniejsza od starej, prostokątna tabliczka z konturem miasta.  Może on stać dużo wcześniej niż pojawi się znany prostokąt z nazwą miasta. Tak też było i w tym przypadku.

Wredny znak D-42 pojawia się również na nowych obwodnicach i przelotówkach. Tak jest na przykład z trasą S8, na odcinku stołecznym. Kilka pasów ruchu, skrzyżowania bezkolizyjne, ekrany wygłuszające, wykapana autostrada….a tu malutki znak z konturem miasta. Noga z gazu, dzień dobry 50 km/h.

W przypadku przejazdu przez Kiełbonki, to kiełbasa okazała się świeża, a wypatrzony znak ,,obszar zabudowany”, pozwolił uniknąć kontaktu z pobliskim radarem. Można powiedzieć pełen sukces.

Na kolejne znakowe (drogowe) nowości zapraszam pod #ZnakDnia i #Znakomania, oraz na blog.

Link do rozporządzenia

 

Wkrótce kolejny materiał.

Bartosz #KategoriaB

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *