Jestem eko, używam diesla

Silniki diesla są ekologiczne. Oczywiste jest, że szkodzą mniej środowisku niż inne silniki. W kwestii ,,ekologii” i bezpieczeństwa przebijają  nowomodne hybrydy, elektryki i inne napędzane alternatywnymi paliwami pojazdy. Wyprodukowanie metalowego diesla jest mniej szkodliwe dla środowiska niż ogniwa elektrycznego. Jego użytkowanie również jest mniej uciążliwe dla środowiska. Jeśli myślisz inaczej to po przeczytaniu tego tekstu zmienisz zdanie.

 

Silniki wysokoprężne znalazły się na motoryzacyjnej czarnej ekologicznej liście z powodu tzw. afery dieslowej. Sensacyjny serial ciągnie się już od roku 2015, gdy amerykanie odkryli, że przez 10 lat wstecz, niemiecki producent sprzedał w USA 0,5 mln aut oszukujących przy testach na zawartość spalin. Realna emisja szkodliwych związków była około 40 razy wyższa niż ta wykazywana w testach. W sterownikach silników było zainstalowane specjalne oprogramowanie , które wykrywało tryb testowy i automatycznie ,,ograniczało” emisję spalin do poziomu wyznaczonych norm. Sprytne prawda?

(btw. Tylko w roku 2015 sprzedano w USA ok. 17,5 mln sztuk nowych pojazdów. W kryzysowych latach nigdy liczba ta nie spadła poniżej 10 w skali roku).

W Europie sytuacja wygląda znacznie ,,gorzej”, bo diesle są bardzo popularne., wrę cz panuje na nie moda. Wśród nowych aut stanowią ok. 30% sprzedaży.

Uwaga! Afera dieslowa dotyczy tylko aut z Grupy Volkswagena. Jednak mistrzami stosowania diesla są francuzi (tak silnik wysokoprężny to patent francuskiego inżyniera). Citroen, a za nim Peugeot i od kilku lat Opel, przenieśli tworzenie silników wysokoprężnych do rangi sztuki. Wtryski common rail, turbosprężarki i komputery  we francuzach, to klasa jakiej VW jeszcze długo nie osiągnie.  Dowód jest prosty, inne marki, w tym Szwedzi montują w swoich autach silniki wysokoprężne od PSA.

Przejdźmy zatem do konkretów.

Diesel jednak jest eco

 

Po sieci i wśród kierowców krąży wiele mitów, zabobonów a nawet fake newsów o tym, że diesle są największymi trucicielami.

Silniki wysokoprężne są mocno ekologiczne. Oczywiście gdy wywalisz filtr DPF (głębokich cząsteczek), czy powymieniasz chipy sterujące i rozkręcisz tłumik, to każde auto będzie trucicielem. Benzyna, elektryk czy hybryda. Jednak  nie jest to wrodzona wada konstrukcyjna ani użytkowa, ale kulturowe Januszostwo. Nie wieszajmy psów na technice, za ułomność człowieka w passeratti.

O to fakty na temat diesla:

Punkt pierwszy. Spalanie. Silnik wysokoprężny potrzebuje mniej paliwa niż benzyna na przejechanie 100 kilometrów. Wydajność silnika benzynowego też nie jest rewelacyjna. Diesel przekazuje na napęd 40% wyprodukowanej energii, a najbardziej wydajne benzyniaki około 15. Potrzebują spalić więcej, żeby uzyskać ten sam efekt.

Punkt drugi. Smog. Fakty: za smog odpowiedzialni są przede wszystkim ludzie palący PETem i śmieciami w piecach. Wedle informacji z dostępnych badań, średnio z tego źródła pochodzi ok. 40% smogu.

Emisja spalin z silników aut (głównie benzynowych) to zaledwie 7% zawartości smogowych zanieczyszczeń. Więcej szkodliwego syfu  w powietrzu, powstającego w związku z samochodami, pochodzi z ścierania opon, kurzu itp. Kilkanaście procent w zależności czy mówimy o mieście czy wsi.

Typowy Janusz w swoim japońcu czy passeratti po tunningu, ścigając się i driftując po ulicach na palonych gumach, tworzy więcej szkodliwego smogu niż stado diesli.

Punkt trzeci. Pewnik, że hybrydy i elektryki są ekologiczne, a tylko diesle trują. Energia przez nie wytwarzania pochodzi z ,,czystych” źródeł.

Jeśli masz typowego elektryka ładowanego z gniazdka to przypominam, że prąd w nim wytwarza elektrownia.  Raczej nie pochodzi z solarów albo wiatrowej czy gazowej siłowni, spalającej kompost lub  inne odpadki.

W miastach gdzie jeździ większość hybryd i elektryków prąd powstaje ze spalania bardzo ,,ekologicznego” (w wydobyciu i emisji CO2) węgla czarnego, brunatnego i koksu. Wydobycie tych kopalin też niszczy nasze środowisko.

Super ekologiczne ogniwa akumulatorów zawierają pierwiastki m.in. litu, kadmu czy niklu. Pewnie nie zastanawialiście się  co za tym się kryje. To bardzo rzadkie pierwiastki.

Kopalnie tych surowców nie są prowadzone zbyt eko. Boliwia, Chiny, Chile i kraje w samym środku Afryki, raczej nie szczycą się wyśrubowanymi normami bezpieczeństwa i ich egzekwowaniem. Wykopywanie wielkich dziur w ziemi, emisja CO2. Przy wydobywaniu rzadkich pierwiastków jak nikiel, kadm czy platyna i srebro stosuje się rtęć i inne zatruwające środowisko kwasy. Dopóki nie leje się to do Wisły czy Bugu to jest eko.

Na koniec koszty utylizacji: nikt jeszcze nie policzył realnych kosztów  utylizacji ogniw z napędu hybrydowego czy wodorowego.  Wedle tablicy Mendelejewa, biologiczny rozkład rozkład szkodliwych metali z których są zrobione ogniwa liczy się tysiącach lat.

Zresztą mamy już przykład jaki problem dla środowiska stanowić będą zużyte baterie od elektryków.  Można go prześledzić na  przykładzie baterii  od komórek i laptopów. Nie napawa to optymizmem. Najczęściej proces utylizacji przebiega tak, że cały ten elektrosyf, jest zwożony do takich odległych miejsc jak Birma, Nigeria i pozostawiony na dziko. Dzielnie sobie rdzewiejąc, ciężkie pierwiastki wsiąkają w glebę, i dostają się do wód i do oceanów.

 

Na to diesel

Liderami w produkcji silników wysokoprężnych są kraje, które stosują od dawna recykling. Części ze zużytych aut i innych metalowych produktów wracają do pieca i są wykorzystywane powtórnie. Jeśli mnie pamięć nie myli to wymogi są takie, że ok. 20% części nowych aut ma pochodzić z surowców ,,odzyskanych”.

Zanim powiesz, że diesel nie jest ekologiczny, zanim zapałasz świętym oburzeniem, że kupując elektryka/hybrydę przyczyniasz się do mniejszej degradacji środowiska niż zasuwając autem na ropę… Wyobraź sobie wycięty las, zatrutą wodę i gości pracujących w warunkach które nazywasz urągającymi ludzkiej godności.

Potem pomyśl jak bardzo oburza cię widok foliówek i smród czarnego dymu unoszący się z komina.

Dzięki takim obrazkom możesz nazwać się ,,ekologicznym kierowcą”.

 

Wkrótce kolejny materiał.

Bartosz #KategoriaB

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *